安装 Steam
登录
|
语言
繁體中文(繁体中文)
日本語(日语)
한국어(韩语)
ไทย(泰语)
български(保加利亚语)
Čeština(捷克语)
Dansk(丹麦语)
Deutsch(德语)
English(英语)
Español-España(西班牙语 - 西班牙)
Español - Latinoamérica(西班牙语 - 拉丁美洲)
Ελληνικά(希腊语)
Français(法语)
Italiano(意大利语)
Bahasa Indonesia(印度尼西亚语)
Magyar(匈牙利语)
Nederlands(荷兰语)
Norsk(挪威语)
Polski(波兰语)
Português(葡萄牙语 - 葡萄牙)
Português-Brasil(葡萄牙语 - 巴西)
Română(罗马尼亚语)
Русский(俄语)
Suomi(芬兰语)
Svenska(瑞典语)
Türkçe(土耳其语)
Tiếng Việt(越南语)
Українська(乌克兰语)
报告翻译问题

Sapporo, Hokkaido, Japan



Nie przyjmował obrażeń od przeciwników, bo po prostu nie chciał.
Leczył się automatycznie, bez animacji, bez zgody, wystarczyło tylko żeby ktoś pomyślał "Mam go".
Nigdy nie krwawił, bo nawet krew bała mu się pokazać.
Jego fazy były losowe, czasem zaczynały się jeszcze przed włączeniem gry.
Karał za każdy błąd, nawet ten, którego jeszcze nie popełniłeś.
Podczas starcia, ponoć sama Śmierć puszczała epicką muzykę do walki.
Nagrody za wygraną nie istniały, bo przeżycie nie było przewidziane.
Unikał ciosów zanim je jeszcze zadałeś.
Po przegranej nie było "You died", tylko "Skill Issue",
to właśnie on, Hopeless.